Praktyka teorii spiskowych » Teorie spiskowe, zeitgeist, iluminaci, masoneria, bilderberg, NWO

 
Teorie spiskowe - niewyjaśnione zjawiska, zeitgeist, ufo, iluminaci, new world order, darmowa energia, kto rządzi światem, masoneria, bilderberg » Główna » Praktyka teorii spiskowych

Praktyka teorii spiskowych

  2 Kwiecień 2012 4949 / 1 | Kategoria: Główna
Praktyka teorii spiskowych

Teorie spiskowe nas otaczają. Teorie spiskowe nas ośmieszają. Teorie spiskowe nas wykańczają...


A może "teoretyczny spisek" na nas, na trzodzie ludzkiej, pogłowiu eksperymentalnym, bezrefleksyjnych, dwunożnych termitach wcielany jest w białych rękawiczkach w czarny scenariusz naszego życia? Może tak, może nie. Decyduje punkt widzenia, a ten może być indywidualny lub kolektywny, świadomy lub "wielowarzywny"...

Przepowiednie Nostradamusa, III wojna światowa, itp. itd. Bzdura? No cóż, udowodnić się nie da, wierzyć nie trzeba. Ale pamiętać trzeba, że "nie ma dymu bez ognia", a "fakty medialne" popierane przez "moralne autorytety" i służby specjalne nigdy nie zastąpią faktów, czyli rzeczywistości…

Strzały na lotnisku (lądowisku) w Smoleńsku, prośby „nie zabijajcie…”, cztery – czy w końcu tylko jedno – podejście do lądowania, system naprowadzania, co go ruscy wywieźli, a mógłby uratować przed wypadkiem, ciała porozrywane w sposób uniemożliwiający identyfikację – a przecież nie było, ani wybuchu, ani pożaru; a jeszcze przetrzymywane poza kontrolą „czarne skrzynki”, najścia „pewnych wysłanników” do IPN i Kancelarii Prezydenta kilka godzin po zamachu, lista tych, co w ostatniej chwili zrezygnowali z lotu... itd. Czy to chora wyobraźnia oszołomów, czy fakty mające logiczne konsekwencje?

Ponieważ jednak spiskowa teoria ma to do siebie, że często po latach staje się rzeczywistym spiskiem, można więc podać kilka "zweryfikowanych" przykładów:

1. Rosyjscy „ambasadorowie” przy Stanisławie Poniatowskim skutecznie doprowadzający do bezwładu politycznego, skończonego rozbiorami, oni tak dla żartu, po śniegu…

2. Spisek Ribbentrop-Mołotow skutkujący IV rozbiorem i hekatombą Polaków i Żydów – a de facto przyczyną sprawczą wybuchu II Wojny Światowej.
3. Nie było KATYNIA z rozkazu Stalina – bo to przecież niemiecka zbrodnia orzeczona w Norymberdze…

4. Nie było spisku gestapo, przekazującego Stalinowi fałszywe dokumenty, skutkiem czego był proces i śmierć Tuchaczewskiego i jego tysięcy „popleczników”, wykształconych oficerów, a w konsekwencji osłabienie Red Army.

5. Nie było spisku z podpaleniem Reichstagu, Dimitrow go spalił sam z siebie, dla zabawy…

6. Pearl Harbour to zaskoczenie, wynik błyskotliwej strategii japońskiej – prezydent Roosvelt nie czytał żadnych depesz o realnym zagrożeniu bazy morskiej na Hawajach...

7. Nie było fałszowania wyborów w 1947 roku – cały naród tańczył na 3pas, a malkontenci, obszarnicy i burżuje, bredzili antysocjalistycznie...

8. Nie było spisku na komendanta Papałę – zazdrosny mąż go zabił, jak Zauchę (podobno to najnowsza wersja…)

9. Izraelska bomba atomowa, której teoretycznie nie ma i nie było – mimo procesu i skazania Mordechaja Vanunu...

10. Zamach na bułgarskiego dziennikarza Markowa w Londynie za pomocą zatrutej końcówki parasola, to dzieło hooligana, a nie rozkaz aparatczyka Todora Żiwkowa...

11. Zamach na Litwinienkę … ale bez spisku! Zabili go „hooligani”. Radioaktywnym torem. Sami go sobie wyprodukowali z brudnych skarpetek…

12. Nie było spisku na życie Jana Pawła II – Ali Agca strzelał z nudów i nawyku Szarego Wilka...

13. Nie było pijanego Kwaśniewskiego w Charkowie – tylko choroba filipińska w ciasnych butach hiszpańskich…

14. Nie było morderstwa Sekuły – tylko wzorowe samobójstwo (3-krotny strzał w brzuch sic!), vide Lepper…

15. Okrągły stół to przecież porozumienie "reformatorów z PZPR" z "konstruktywną opozycją", który zapobiegł "rozlewowi krwi” – a opowieści, że odbył się wedle scenariusza przygotowanego na Kremlu w porozumieniu z zachodnimi służbami specjalnymi, to bredzenie w malignie politycznych frustratów...

Nie było tego spisku..., nie było tamtego…, nie było żadnych spisków! Nigdy! To wymysły chorych z nienawiści oszołomów! Tak kontratakują "organizatorzy życia mas" i wtórują im "masy ludowe"...

Spiski nie istnieją, to tylko chora wyobraźnia dewiantów, oszołomów i zwolenników PiS! To przecież skandal, mówić, że PO zakładali agenci służb specjalnych, skoro zrobili to handlarze watą cukrową i podpaskami, no przecież! Spiski nie istnieją, bo przecież społeczeństwo nie może być mądrzejsze od władzy! Ot, co!

Niektórym, to choćby argumentem przywalić w twarz, to nic nie da, powie, że to nerwoból i spać będzie dalej...

A dla wszystkich pragnących dobrego snu na jawie skuteczna rada: wszystkiemu winny pilot wycieczki, szybowca, bombowca, traktora, koparki, glebogryzarki, łodzi podziemnej..., a na pewno piloci, mistrzowie naszej "nienasyconej"* świadomości, proszę drogich gości...

* - Należy się słowo wyjaśnienia. Dlaczego "nienasyconej" świadomości?

To, co się nasuwa od razu, to Witkacy i jego prorocza teoria. Nasza pasja licealna, "pozalekturalna" (jeśli takowa była, między "akademiami ku czci" i wypracowaniami, "co poeta chciał powiedzieć, ale inni go nie usłyszeli, bo się bali i nie chcieli...), nasz przewodnik po "zakazanych ogrodach Perwersji". I trop jest słuszny. Otóż w swym "Nienasyceniu" Witkacy sformułował teorię, która bardzo "głośno" przemawia współcześnie i realnie krystalizuje się na naszych oczach. Chodzi o to, że nasze umysły, twory wielce elastyczne i z natury "mitotwórcze", atakowane są przez bodźce rzeczywistości lub "preparowane informacje", które przyjmujemy lub odrzucamy. To, co przyjmujemy, co nas kształtuje, co nas "zbawia od trosk i rozterek", jest właśnie pigułką Murti-Binga.

Według literackiej (dziś, społecznie weryfikowalnej) teorii Witkacego zjedzenie takiej pigułki, która ograniczała świadomość i budowała "światopogląd pogodny i afirmatywny", czyli powodowała, że człowiek czuł się szczęśliwy i spełniony, chroniło przed zagładą w "nieludzkim świecie". W psychologii nazywa się to "redukcją dysonansu poznawczego", mitologizowaniem rzeczywistości, aby była "do przeżycia" – a w Związku Sowieckim śmiałkowie, którzy odrzucali terapię Murti-Binga i mieszkali w rzeczywistości (np. Władimir Bukowski, dziś krytyk Putina) zamykani byli do "psychuszek" (więzień psychiatrycznych) jako "schizofrenicy bezobjawowi", ponieważ nie widzieli "wspaniałych osiągnięć i radości życia w państwie socjalistycznym".

Pigułka Murti-Binga była więc lekarstwem dla tych, którzy byli wiecznie "nienasyceni", narażeni na "zderzenia z rzeczywistością"... Nasze "nienasycenie" skutecznie "murtibingujemy" przy pomocy kroplówek z papki semiotycznej dystrybuowanej medialnie, czy to w formie "jedynie słusznych" informacji, "porywających tańców z gwiazami", "pasjonujących sitkomów", rozstrzygających moralne i etyczne wątpliwości opinii "autorytetów moralnych", czy przy pomocy legalnego narkotyku, wódki, która przecież "krzepi" – zaś Marijuana, oczy otwiera, a więc niweczy murtibingowanie, panowie i panie...

Współczesna wersja pigułki Murti-Binga, literackiego farmaceuty Witkacego, to wszystko to, cały strumień nadprogowej i podprogowej informacji, co bez naszej świadomej wiedzy i kontroli wsącza się do naszych umysłów i mówi nam, że szczęście jest "tu i teraz", że konsumowanie zwałów różnokształtnej materii i barwnej, wygodnej i pustej informacji, to nasze "szczęście niepojęte"...

"Pod powierzchnią codziennych krzątań i zabiegów trwa świadomość nieodwołalnego wyboru. Człowiek musi albo umrzeć – fizycznie czy duchowo – albo odrodzić się w sposób jeden, z góry zdefiniowany, przez zażycie pigułek Murti-Binga”. Witkacy.

Tak, więc, wybór należy do nas, Drodzy Wyborcy - ci codzienni i odświętni także...

AntoniK - przedruk ze strony http://cirilla.nowyekran.pl
Słowniki i translatory internetowe online! dodajdo
 (Głosów: 6)
Dodal : skrzyh | [1]

 

Powered by Teorie Spiskowe
kontakt/reklama