br> br>
| Dwulicowy przyjaciel | |  |
Trzeba przyznać, że telefon komórkowy jest w dalszym ciągu wyznacznikiem luksusu lub miernikiem poziomu standardu naszego życia, tak więc im nowszy model, to jesteśmy tym bardziej „in”.
Ot zwyczajnie: „skóra, fura i komóra”.
Wiedziony więc pokusą zafundowałem sobie lekko znoszony ale nowoczesny telefonik LG, duży dotykowy ekran (Touchscreen), dobra kamera, no i nareszcie pisanie SMS-ów stało się znośne.
Dla kogoś wychowanego w czasach budek telefonicznych: Happy End bez końca.
Tak więc pełen zachwytu, co kilka minut zerkałem sobie na zapisaną na pulpicie fotkę mojej Ukochanej.
Ale już po kilku dniach czułego zerkania na pulpit telefonu narzuciły się „złego dobre początki”, po prostu coś dziwnego pojawiało się na ekranie komórki.
Muszę dodać, że posiadam łącze abonamentowe.
Standardowo mój telefon wyświetla nazwę sieci, tzn. wszędzie poza domem a precyzując: kiedy znajduję się w odległości więcej niż 20 metrów od mojego miejsca zamieszkania. W mieszkaniu i w odległości poniżej dwudziestu metrów od środka domu nazwa dostawcy zmienia się wspaniałomyślnie na „w domu”.
Cholewcia jestem najzwyczajniej śledzony...
Żyję uczciwie i po bożemu więc dlaczego ktoś do cholery i to bez mojej zgody inwigiluje (od łac. invigilare- czuwać nad czymś) wszystkie moje kroki?
Wczoraj przez kilka godzin pracowałem na ogródku działkowym, potem pojechałem po nowy zapas wody do odległego o 40 km źródła a ukoronowaniem dnia były odwiedziny u syna i szybkie piwko w ulubionej knajpce.
Cały czas mój mobilny przyjaciel LG spoczywał gdzieś w pobliżu, co oznacza, że z dokładnością do dwudziestu metrów można spokojnie odtworzyć przebieg mojego pracowitego dzionka...
Dla niedowiarków zacytuję małą informację o jednej z usług Google:
„Google Latitude pozwala śledzić na żywo położenie przyjaciół Google Latitude jest nowym dodatkiem do Google Maps dla mobilnych urządzeń. Dzięki Latitude, możemy się zalogować na własnym koncie Google by umożliwić Google udostępnianie naszego położenia znajomym. Po zalogowaniu będziemy mieli dostęp do całej książki adresowej gmail.com by móc dodać znajomych. Osoby, które już korzystają z Latitude będą miały specjalną ikonkę. Po dodaniu grupy znajomych możemy na bieżąco śledzić ich położenie. To jednak nie koniec, możemy ich nawet śledzić za pomocą wtyczki do http://www.google.com/ig. W dolnej części strony http://www.google.com/latitude/intro.html mamy odpowiedni przycisk, który umożliwia dodanie modułu do naszego konta na http://www.google.com/ig. Co ciekawe: jeśli mamy Google Gears lub korzystamy z Google Chrome, możemy automatycznie określić położenie laptopa dzięki geolokalizacji. Usługa działa również w Polsce.”.
Wystarczy?
Zajmijmy się teraz odrobinę techniczną stroną telefonii komórkowej.
Telefon komórkowy możemy porównać do policyjnej czy wojskowej krótkofalówki, a więc nasz mały elektroniczny przyjaciel jest równocześnie nadajnikiem i odbiornikiem.
Każdy telefon komórkowy wciąż szuka kontaktu z nadajnikiem a raczej wzmacniaczem, przekaźnikiem np. sieci Orange.
Stałe czuwanie telefonu, czasami daje znać o sobie kiedy nasza komórka leży zbyt blisko telewizora, radia albo komputera, słyszymy wtedy niemiłe skrzeczenie głośników.
Nowoczesne telefony komórkowe są mini komputerami, których inteligencja zawiera się na miniaturowej a wykonanej według najnowszych technologii płytce, ale nawet wprawne oko fachowca nie jest w stanie odróżnić, co naprawdę zawiera się na płytce telefonu.
Zintegrowanie standardowo na miniaturowej płytce komórki, podsłuchowej pluskwy przy dzisiejszych możliwościach to małe piwko.
Wizja chorej wyobraźni?
Warto wspomnieć, że dostawcy internetu, właściciele sieci telefonicznych są zobowiązani do zapisywania i przechowywania danych przez okres sześciu miesięcy...
A kamery monitorujące?
Czy jest Ci wiadomo, że kamery na skrzyżowaniach potrafią odczytać numery z tablic rejestracyjnych?
Policja otrzymała nowe uprawnienia zgodnie, z którymi może sprawdzić zawartość każdego komputera i to bez nakazu. Europejscy ministrowie podkreślają, że to dopiero początek prac nad nowymi przepisami.
Jeśli jesteś przekonany, że teorie spiskowe nie są pustą frazą ale nagą rzeczywistością i informujesz na prawo i lewo o swoich spostrzeżeniach, to musisz się liczyć z tym, że w myśl nowych uprawnień gliniarzy możesz zostać zakwalifikowany do „wroga publicznego nr 1”.
Policyjny hacker wciśnie Ci „niezbite dowody”, np. pliki z dziecięcą pornografią, sfałszuje logi przeglądarki i na długie lata wylądujesz w kiciu, a to o wiele gorsze niż niedziela bez teleranka...
Tak, to fakty, znaki czasu elektronicznej ery XXI wieku.
Kur..., komuno wróć!
Ale po co to wszystko i kto za tym stoi?
W myśl zasady, „wiedzą sąsiedzi jak kto siedzi”, możni tego świata a więc koncerny, służby specjalne i politycy mogą z tego czerpać nieocenione korzyści.
Badania marketingowe, analiza rynku to dość popularne zwroty w szczególności wtedy jeśli jest mowa o wielkich korporacjach.
Tak więc analiza ruchu abonentów telefonii komórkowej może przesądzić o wybudowaniu dużego kompleksu handlowego; to, ta niewinna strona medalu, ale sprawdzenie społecznych nastrojów w okresie przedwyborczym w oparciu o elektroniczną analizę rozmów abonentów jest już ciosem poniżej pasa.
Ciarki mnie przechodzą na myśl o ewentualnej pluskwie w moim telefonie...
Terror?
Tak, ale z tą różnicą, że to nie jakiś arab na osiołku ale wielkie korporacje (banki), służby specjalne i politycy wprowadzają w nasze życie pełne terroru ustawy ograniczające naszą wolność i prywatność!
|  | | | |
|
|
Komentarz nr1 2 Listopad 2009 18:38
Rejestracja : 2.11.2009
Komentarzy: 2
GG: --